A podobno liczby nie kłamią?

 „Nie pokładaliśmy nadziei w p. Komorowskim, ale z ubolewaniem przyjęliśmy wiadomość o podpisaniu ustawy in vitro” – napisała na Twitterze Halina Szydełko, prezes Zarządu KIAK.  Znamy już najważniejsze komentarze odnośnie takiej, a nie innej decyzji obecnego jeszcze prezydenta RP. Prezydium KEP w swoim oświadczeniu nie kryje rozczarowania i przypomina słowa papieża Franciszka skierowane do Stowarzyszenia Włoskich Lekarzy Katolickich. „Poszanowanie życia jako daru Boga wymaga niekiedy decyzji odważnych i sprzecznych z dominującym nurtem (…). Papież zdecydowanie odrzuca różne formy „fałszywego współczucia”, promującego aborcję, eutanazję, zapłodnienie „in vitro” oraz wykorzystywanie istnień ludzkich do przypuszczalnego ocalenia innych.” Jednocześnie prezydium zwróciło się z apelem (…) do katolików oraz do wszystkich ludzi dobrej woli, aby chronili każde życie ludzkie od chwili poczęcia, otaczając również opieką osoby narodzone przy zastosowaniu metody „in vitro”.

Kiedy w kwietniu tego roku Akcja Katolicka przygotowywała swoje kolejne oświadczenie w/s in vitro skorzystaliśmy z danych liczbowych Ministerstwa Zdrowia. W tym czasie na stronie internetowej resortu znajdowały się dane  z lipca 2014 roku. Dane były następujące: w programie zarejestrowano 11 789 par, do zabiegu zakwalifikowano 8685, w trakcie tzw. leczenia  było 7939 par. Efekty? To liczba ciąż – 2559 i liczba urodzonych dzieci –  214.  Do tych liczb resort z dumą dodał koszty przedsięwzięcia. Na ten cel wydano już ponad 70 mln zł.  Jakby ktoś miał cień wątpliwości proszę sprawdzić, klikając w załączony poniżej link.  (http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/podsumowanie-pierwszego-roku-rzadowego-programu-in-vitro )

Nikt wtedy nie przewidywał, że w ciągu  roku nastąpi „cudowne” rozmnożenie. Przy zastosowaniu techniki in vitro urodziło się w Polsce aż 2589 dzieci.* To chyba efekt wymienionych wyżej 2559 ciąż. Wynika z tego, że mamy nieznaczną superatę – 30 dzieci więcej niż ciąż. Oczywiście można się domyślać, że zdarzyły się bliźnięta, albo nawet trojaczki. Statystyki tego nie podają.  Podwoiła się też liczba par w trakcie leczenia – teraz odnotowano ich 15960. Szkoda tylko, że ministerstwo nie ujawniło tym razem liczby uzyskanych ciąż. Jest to dość istotny czynnik, gdyż analizując dane sprzed roku widać było, że nie wszystkie były zakończone sukcesem. Na 2559 ciąż urodziło się 214 dzieci, co jednoznacznie wskazywało na małą skuteczność procedury- 8, 4 proc. To trochę zaskakujące, gdyż przyjmuje się, że ok. 35 proc. ciąż in vitro kończy się urodzeniem dziecka. Tym bardziej zdumiewające są aktualne liczby, które zdają się dowodzić ponad 100-procentowej skuteczności zabiegu, jeżeli liczbę tegorocznych urodzeń zestawić z liczbą ubiegłorocznych ciąż. Kto wie, może  się okazać, ze w tej sprawozdawczości prawdziwa jest tylko suma 150 mln zł, którą wydano na realizację programu w ciągu roku.

Dobrze by było, żeby resortowi urzędnicy raz jeszcze przyjrzeli się cytowanym liczbom, a jeszcze lepiej, żeby raz jeszcze uruchomili podręczne kalkulatory. Bowiem próbując doliczyć się efektywności procedury można dojść do wniosku, że ministerialne dane są równie prawdziwe jak nazwa ustawy, która po prostu kłamie nazywając  in vitro leczeniem bezpłodności.

* dane pochodzą z informacji MZ znajdującej się na stronie resortu ok. 12 lipca br.

Bożena Ulewicz