Arch. warmińska. Przechodziliśmy przez Święte Drzwi.

Wielki człowiek, bardzo dobry przyjaciel, człowiek wokół siebie miał dobro i czynił dobro na wszelki sposób, jaki  mógł tak mówi o nim najbliżsi przyjaciele.

 Zmarł w sobotę, w wigilię Niedzieli Miłosierdzia, po miesiącach walki z chorobą. – Kiedy był chory często się z nim spotykałem. Jeździłem do niego z Komunią św., z sakramentem namaszczenia  chorych. Byłem z nim do końca… O tym, jak ważna była to osoba dla naszej wspólnoty i Akcji Katolickiej  może świadczyć fakt, jak wiele osób przyjechało by uczestniczyć w jego ostatniej drodze. Wiele ciepłych słów, wspomnień, wdzięczności – mówi proboszcz parafii pw. św. Walentego w Klewkach ks. Mariusz Rybicki.

 Nigdy nie odmówił

Od początku istnienia warmińskich struktur AK, jej duszpasterzem jest ks. Michał Tunkiewicz. Przez lata współpracował z panem Antonim. – Poznałem go, kiedy zostałem zaproszony na pierwszy, zorganizowany przez parafialny oddział AK, przegląd kolęd. Tak zaczęła się nasza znajomość. Dał się poznać jako człowiek niezwykle otwarty, budzący sympatię, nietworzący barier – wspomina ks. Tunkiewicz. Później pan Zioło wszedł do zarządu AK. – Jego praca była rzeczowa i konkretna. Nie tylko na płaszczyźnie organizacyjnej. Zawsze na Msze św., na uroczystości AK w konkatedrze czy Gietrzwałdzie, na dni skupienia czy spotkania opłatkowe, przygotowywał modlitwę wiernych. Angażował  się w Liturgię. Wspomagał nas w organizacji olsztyńskich orszaków Trzech Króli i koncertów papieskich. Zawsze chętnie, bezinteresownie – wymienia ks. Michał. Wspomina pogrzeb i słowa, które wówczas wypowiedział, że to „był człowiek bardzo prawy, człowiek, który ufał  ludziom”. – On właściwie nie odmówił nigdy pomocy… – dodaje.

 Nie wejdzie do biura

Był, jak to smutno brzmi, że już był świetnym przyjacielem – mówi Bożena Ulewicz. Zawsze uśmiechnięty, spokojny, życzliwy, sumienny, pracowity, nieodmawiający pomocy. – Rok temu w kościele w Klewkach wspólnie przygotowaliśmy wystawę z okazji kanonizacji św. Jana Pawła II. A potem się zaczęła jazda ze szpitalami, operacjami, chwilami lekarską chałturą. Jeszcze w październiku zabierałam od niego z firmy sztalugi… U Antka była baza na różne akcyjne rzeczy – wspomina. – Razem z Antkiem i jego żoną Tereską, z którą tworzyli bardzo fajną parę, byliśmy z pielgrzymką jubileuszową w Rzymie. W ulewnym deszczu, wśród błyskawic i grzmotów, przechodziliśmy przez Święte Drzwi. Takich chwil się nie zapomina – mówi Bożena. Wspólnie byli przed Całunem Turyńskim, w Medugorje, w Rzymie na pielgrzymce AK u ojca świętego. Wielokrotnie w Częstochowie na Ogólnopolskiej Pielgrzymce AK. Pan Antoni pomagał przy sztafecie bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dawał swój samochód dostawczy i użyczał pracownika, pana Radka, który wzorcowo zawiadywał ruchem na szosie. – Z Marysią Cichońską byłyśmy u niego w szpitalu na tydzień przed śmiercią. Nie wierzyłyśmy, że widzimy go po raz ostatni. Następnego dnia, w Głotowie, modliliśmy się o jego zdrowie… Trudno w kilku zdaniach zawrzeć kawał życia. Szkoda, że już – trochę spóźniając się, bo ostatnie dwa lata zawodowo realizował duże zlecenie przy budowie szpitala w Radomiu i żył w ogromnym niedoczasie i stresie – nie wejdzie do naszego biura, gdzie spotykał się zarząd, uśmiechnięty, zawsze z miłym słowem dla każdego – mówi Bożena Ulewicz.

 Bóg go przygarnął

„Wielki człowiek, bardzo dobry przyjaciel, człowiek wokół siebie miał dobro i czynił dobro na wszelki sposób, jaki  mógł” – tak o Antonim Zioło mówi obecny prezes  warmińskiej AK Wojciech Ruciński. – Był w grupie założycielskiej, która tworzyła akcję katolicką. Od początku z nim współpracowałem. Antek zawsze był uśmiechnięty. Nigdy nie narzekał, choć w pracy miał ostatnio wiele problemów. Był uczciwy, więc w gąszczu dzisiejszych biznesmenów nie mógł się odnaleźć, bo do wszystkiego uczciwie podchodził. Akcja Katolicka bez Antka będzie inna… Nie byłem przygotowany na tak szybkie pożegnanie się z nim – wyznaje Wojciech. Wspomina Wielką Sobotę. O godzinie 15, z różańcem w dłoni, modlił się z innymi członkami AK Koronką do Miłosierdzia Bożego. – Modliłem się w jego intencji. Mam nadzieję, że  Antoni spotkał Boga twarzą w twarz – dodaje.

W gronie założycieli AK, oprócz Antoniego Zioły, Bożeny Ulewicz i Wojciecha Rucińskiego był Zenon Złakowski. – Zawsze mi się jawił jako postać głęboko wierząca i szlachetna. Po prostu jasna postać. Pamiętam, kiedy wspominał moment podjęcia decyzji o przyjęciu posługi szafarza nadzwyczajnego. „Nie jestem godny tej funkcji”, mówił. Ale przemyślał i przemodlił to. Wiedział, że to wielkie  zobowiązanie. Zdecydował się powiedzieć „tak”. To świadczy o tym, że do spraw wiary podchodził niezwykle poważnie. Swoje uczestnictwo w Kościele traktował jak najważniejsze zadanie. Jestem przekonany, że Bóg go od razu przygarnął – mówi Zenon. – Trudno się żegna takie osoby, które poświęciły swoje życie Kościołowi – podkreśla ks. Mariusz Rybicki.

 Krzysztof Kozłowski

Antoni Zioło, w latach 2004-2007 był prezesem Akcji Katolickiej Archidiecezji Warmińskiej. W tym czasie był również członkiem rady duszpasterskiej przy kurii. W następnej kadencji był wiceprezesem i członkiem zarządu AK. W zarządzie był m.in. odpowiedzialny za Publiczny Specjalny Katolickiej Ośrodek Edukacyjno-Wychowawczy w Kruzach. Realizował dla nich projekt z Funduszy Norweskich na modernizację dachu i wymianę okien. W parafii w Klewkach organizował struktury parafialnego oddziału AK. Był również szafarzem nadzwyczajnym Komunii świętej. Podczas archidiecezjalnego synodu uczestniczył w pracach komisji ds. ruchów katolickich.

patrz – galeria

Arch. warmińska. Przechodziliśmy przez Święte Drzwi.2015-05-07_002

2015-05-07