Kierunki działania AK – 2018 – „JESTEŚMY NAPEŁNIENI DUCHEM ŚWIĘTYM. Akcja Katolicka szkołą wiary, świętości i apostolstwa”. 2017-2019 – „Duch, który umacnia miłość”

II Kongres Krajowy Akcji Katolickiej. Halina Szydełko, Ofensywa liberalizmu – wojna z chrześcijaństwem. [wystąpienie]

OLYMPUS DIGITAL CAMERAŻyjemy w świecie, który staje się coraz bardziej obcy i nieprzyjazny. To świat promujący antywartości, patologie, świat zaprzeczający prawom natury. Ojciec Święty Jan Paweł II nazwał to cywilizacją śmierci, a papież Franciszek, podczas przemówienia w Parlamencie Europejskim powiedział, że Europa przypomina dziś wiekową , bezwolną staruszkę, która nie pamięta już o dawnych ideałach.

      Jakie to ideały? Na pewno nie te, które legły u podstaw rewolucji francuskiej. Cytując jednego z jej przywódców Robespiera, dobry obywatel to ten, który wyrzeka się osobistych interesów i dążeń, a  nawet przekonań religijnych na rzecz pomyślności publicznej. Ale czy można mówić o jakiejkolwiek pomyślności, jeżeli prawa podmiotowe nie przysługują z natury rzeczy, ale zostały ustalone. Kto je ustala i na jakiej podstawie, skoro nie odwołują się do absolutu, do prawa naturalnego, do Boga. To rewolucja francuska ustawiła  politykę i sferę władzy w opozycji do wiary, nie pozwalając jej przeżywać publicznie. Tak zwany absolutyzm oświecony, w zamian za ochronę praw Kościoła, zażądał prawa ingerowania państwa w sprawy Kościoła, jeśli wymaga tego pożytek społeczny. W efekcie tej ideologii doszło o likwidacji zakonów, konfiskaty ich majątku, zniesiono trybunały kościelne i prawo azylu w miejscach kultu. Kolejną antyklerykalną kampanię rozpętano w Niemczech w XIX wieku w Niemczech, wskazując na Kościół i papieży jako przeszkodę do postępu. Jej skutkiem stało się ograniczenie działalności duchowieństwa, zakazano nauki religii, zwalczano kościelne instytucje wychowawcze,   narzucono przymus cywilnych ślubów. Najważniejszym stało się dbanie o interes państwa, któremu przeciwstawiono wierność i oddanie Kościołowi. Pius IX w encyklice Quanta cura piętnował liberalne demokracje, które zagrażały obecności chrześcijaństwa w tak rozumianym świecie. Kościół miał bowiem prawo istnienia tylko pod warunkiem całkowitego podporządkowania strukturze społeczno-politycznej. Nie takie ideały miał na myśli Ojciec Święty Franciszek. A przecież wiek XX okazał  się dla chrześcijaństwa jeszcze bardziej okrutny. Ludobójstwo Ormian – to początek wieku. Ocaleli tylko ci, którzy wyrzekli się chrześcijaństwa. Wiek XX to również zbrodnie totalitaryzmu – hitlerowskich Niemiec i sowieckiego komunizmu. Po napaści na Polskę Hitler przystąpił do systematycznego wykorzeniania wiary z  narodu polskiego. Tylko w ciągu dwóch lat w obozach zagłady zamordowano 700 duchownych a 3 tys. aresztowano. Od 1941 roku obóz koncentracyjny w Dachał pełnił funkcję głównego obozu dla duchownych.   Ich liczbę szacuje się na ponad 2700, w tym 1780 Polaków. Nie sposób nie przypomnieć w tym miejscu błogosławionego Stanisława Starowieyskiego, prezesa Akcji Katolickiej diecezji lubelskiej, który również tam został zamordowany. 70 lat istnienia ZSRR to dramat milionów ludzi i najtrudniejsza próba dla chrześcijan wszystkich wyznań. Przed rewolucją w Rosji było ponad 70 tys. cerkwi. W roku 1939 zostało ich niewiele pond 100. Zamordowano 200 tysięcy prawosławnych kapłanów. Ginęli również wierni świeccy. Te statystyki nie są nawet znane.

     Tak właśnie wygląda świat bez Boga. I choć najbardziej zbrodnicze systemy upadły, a Europa uwolniła się od koszmaru wojny i niewoli, zagrożenia naszej cywilizacji nie ustały. Walka z Kościołem trwa nadal. Walka zapoczątkowana trzy stulecia wcześniej. Tym bardziej niebezpieczna, że niedostrzegana przez ludzi wierzących. Wielu chciałoby ogłosić, że Bóg umarł. A tymczasem to człowiek umiera bez Boga.

     Benedykt XVI stwierdził, że  największym zagrożeniem dla współczesnego społeczeństwa jest fundamentalizm i relatywizm. O fundamentalizmie wciąż słyszymy. Liczne zamachy terrorystyczne począwszy od tego najgłośniejszego – na World Trade Centre, to właśnie przykłady fundamentalizmu. Niestety dziś fundamentalizmem nazywa się również wierność własnym zasadom opartym na przykazaniach, wierność Bożemu prawu. Tymczasem fundamentalizm to wykorzystywanie Boga i religii do realizowania własnych celów politycznych, do narzucania władzy. Czy upominanie się o życie nienarodzonych mieści się w tej definicji? Czy obrona rodziny – podstawy porządku społecznego to fundamentalizm? Dla kogoś kto uważa, że nie ma prawdy absolutnej, prawa naturalnego, że wszystkie poglądy są równorzędne zapewne tak. Ale to jest właśnie relatywizm. Niestety ulega mu wielu ludzi, również wierzących. Dzieje się tak w imię źle rozumianej tolerancji. Każdy ma prawo do szczęścia, każdy ma prawo do miłości, każdy ma prawo do posiadania dziecka. Szczęście, miłość, potomstwo – to ważne dla każdego człowieka. Ale czy mamy do tego prawo? Na pewno mamy prawo, aby o nie zabiegać, ale czy nam się bezwzględnie należy? A co z obowiązkami? A co z naszymi pragnieniami gdy kolidują z prawami innych? Mamy prawo realizować własne pragnienia z poszanowaniem praw innych. Gdyby każdy w sposób bezwzględny domagał się ich spełnienia i realizował je nie zważając na innych, żylibyśmy w dżungli. Trudno byłoby przetrwać w takim świecie. Gdzie więc znajduje się granica? Czym należy się kierować dokonując wyboru? Na pewno sumieniem, ale musi to być dobrze ukształtowane sumienie. Odnośnikiem jest Bóg i prawo naturalne, zakodowane w duszy każdego z nas. Temu jednak przeciwstawia się relatywizm, ogłaszając, że nie ma prawdy absolutnej i to człowiek decyduje co jest dobre a co złe. Jakie są tego skutki? Na przełomie wieku XX i XXI w ciągu dziesięciu lat w krajach Unii Europejskiej miało miejsce ponad 10 mln. rozwodów. Jego skutki odczuło 15 mln. dzieci. W tym samym czasie rozpadło się ponad 23% małżeństw. Przesuwa się granica wieku ich zawierania – 31 lat dla mężczyzn i 29 lat dla kobiet. Przybyło 55%  rozwodów i separacji. Niepokojącym jest również niski przyrost demograficzny w Europie. Jeśli nadal będzie postępował w takim tempie, od roku 2025r. Europa zacznie się wyludniać. Są co prawda jeszcze imigranci, ale czy to jest sposób na rozwiązanie problemu demograficznego Europy? W 1980 roku  22% mieszkańców Europy miało poniżej 14 lat, a 13% ponad 65 lat. Obecnie 17% to osoby powyżej 65 lat, a jedynie 15% poniżej 14 lat. Tendencja się odwróciła. Przyczyny tego zjawiska? Oczywiste. Tylko w 2006r. w krajach Unii Europejskiej zabito ponad 1.100.000 nienarodzonych dzieci. Średnio ponad 3 tys. dziennie. 1/5 ciąż zakończyła się aborcją. A wszystko w imię wolności i prawa do szczęścia. Czyjego? Bo przecież nie tych którym nie pozwolono się narodzić. Nie tych, których porzucono i nie dla dzieci, których pozbawiono bezpiecznej rodziny. Również nie dla tych którym odmawia się prawa do życia dokonując eutanazji. To miał na myśli Św. Jan Paweł II mówiąc o cywilizacji śmierci. Ta śmierć, to nie tylko miliony aborcji, eutanazja, antykoncepcja. Ta śmierć ma znacznie głębszy wymiar. To jest odrzucenie Boga, jego prawa i skazanie się na wieczne potępienie. Krąg ludzi zaangażowanych w tę machinę zagłady jest bardzo szeroki. Dotyczy nie tylko tych, którzy zabijają, ale również tych, którzy przyczyniają się do stanowienia zbrodniczego prawa. Są wśród nich i ci, którzy przyznają się do wiary katolickiej. Mówią – ja tego nigdy nie zrobię, ale teraz reprezentuje naród, a naród się tego domaga. Stając na sądzie przed Bogiem, powiedzą kogo reprezentowali, ale to będzie bez znaczenia. Odpowiedzą osobiście za każdy czyn, za każdą podniesioną rękę w głosowaniu przeciw życiu i za wstrzymanie się od głosu i za nieobecność na sali sejmowej podczas głosowania. Zło istniało zawsze. Biblia daje przykłady wielu jego przejawów. Jednak na przełomie XX i XXI wieku doszło do złamania tabu wyznaczonego nie tylko przez chrześcijaństwo, ale znane jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. Naruszono zasadę – nie zabij. To najważniejsze prawo człowieka, prawo do życia, łamane jest w imię wolności, litości, współczucia. A zatem życiu przeciwstawia się inne wartości. Bo przecież trudno nie uznać, że wolność, litość, współczucie, to nie są wartości. Są jednak fałszywie wskazywane jako usprawiedliwienie naruszenia przykazania „Nie zabijaj”.

     Zwolennicy racjonalizmu ateistycznego, choć nie wahają się otwarcie atakować Chrystusa, to jednak trzeźwo oceniając rzeczywistość zdają sobie sprawę, że ludzie wierzący nie przyjmą zła w czystej postaci. Nie przyjmą go nawet niewierzący, jeśli jest w nich głód prawdy i dobra. Dlatego domagając się prawa do aborcji przywołuje się obraz zgwałconej nastolatki, mówiąc o eutanazji, wskazuje się cierpienia nieuleczalnie chorych, a usprawiedliwiając stosowanie metody in vitro, przedstawia się obraz szczęśliwych małżonków, którzy cieszą się z narodzonego dziecka. Tak łamie się sumienia. Haniebnym było powoływanie się na wiarę katolicką i na Papieża Jana Pawła II, przez ministra zdrowia, który wyrażając radość z uchwalenia ustawy o in vitro powiedział, że to Ojciec Święty zawsze bronił życia, a przecież w wyniku in vitro życie powołane jest do istnienia. Cóż za szatańska demagogia.

     Kim jesteśmy. My to wiemy, ale czy będzie to wiedziało kolejne pokolenie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że sumienia dzieci, młodych ludzi, jako jeszcze nieukształtowane narażone są najbardziej. Łatwo im wmówić, że każdy ma prawo do miłości, dlatego nie ma nic złego w homoseksualizmie, że człowiek ma prawo decydowania kiedy i czy w ogóle, chce mieć dziecko, a zatem środki antykoncepcyjne nie są złem, bo chronią przed innym złem – aborcją, że nikt nie może zmuszać do trwania w związku, kiedy miłość odeszła. To już się dzieje. Młode pokolenie ulega tej presji światopoglądowej. Nie wszyscy. Jest młodzież, ta z Lednicy i nie tylko. Jest wielu wspaniałych młodych ludzi i to jest nadzieja. Ale wielu jest zagubionych i to do nich jesteśmy posłani. To jest wielkie zadanie dla Akcji Katolickiej. To jest nasz priorytet. Każda inicjatywa skierowana do dzieci i młodzieży jest ważna i bardzo potrzebna.

     Słyszymy, że państwo ma być neutralne światopoglądowo. Ale nie ma światopoglądu neutralnego. Albo się w Boga wierzy albo nie. Albo chcemy bronić życia, albo godzimy się na zabijanie dzieci. Albo popieramy zdrowe, normalne rodziny, albo promujemy patologię.  Kto powiedział, że świat bez Boga jest światem neutralnym światopoglądowo. Ateizm to też światopogląd i to  bardzo niebezpieczny, bo skoro odrzuca się istnienie Boga, to jak znaleźć odnośnik wartości. Jak szukać prawdy. Bo jeśli człowiek ma być w centrum wszechświata i wyznacznikiem zasad, to prędzej czy później pojawią się takie nurty jak eugenika, głosząca doskonalenie rasy ludzkiej poprzez zmiany genetyczne. Stworzenie nadczłowieka – jak chciał tego Nitche. To była ideologia wcielana w życie przez hitlerowskie Niemcy. Eliminacja chorych, słabych, niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo. Dziś lekarz również ma prawo zadecydować kto ma żyć a kto nie, dokonując wyboru zarodka posługując się metodą in vitro, zabijając dzieci niepełnosprawne w łonach matek. Ten świat odrzucający Boga proponuje nam ideologie gender. Nam na razie proponuje, ale propagatorzy tego sposobu myślenia są bardzo agresywni, a my zmierzamy w kierunku w którym podążają od dawna inne kraje Europy. W Szwecji katoliczka zaprotestowała, kiedy nauczycielka kazała rozebrać się dzieciom i zamienić ubrankami – chłopcy z dziewczynkami. Usłyszała, że takie są zatwierdzone programy nauczania i jeśli się z tym nie zgadza, to znaczy, że nie dorosła do roli rodzica i dziecko będzie jej odebrane. Czy do tego zmierzamy? Czy zgodzimy się, aby niszczono tożsamość młodych ludzi? A co z dziećmi dla których poczęcia pobiera się materiał genetyczny od trzech osób? Takie prawo obowiązuje już w Wielkiej Brytanii. Co z tożsamością tych dzieci? Czy ktoś o tym pomyślał? Brytyjski rząd przyznaje, że chrześcijanie na Wyspach ukrywają swoją wiarę, bo obawiają się dyskryminacji i szykan. Są też przekonani, że ich prawa nie są tak ważne, jak prawa homoseksualistów. Takie wnioski przedstawiła Komisja ds. Równości i Praw Człowieka brytyjskiego rządu po przebadaniu 2,5 tysiąca osób. To w Wielkiej Brytanii. A u nas? Czy w Polsce katolicy też czują się dyskryminowani? Myślę, że tak, skoro można bezkarnie obrażać nas i naszą wiarę, podczas gdy nam zabrania się publicznie głosić nasze wartości. Przytoczę choćby przykład prof. Chazana.

      Jesteśmy częścią Europy. Co możemy do niej wnieść i ile z niej czerpać? Ojciec Święty Jan Paweł II ostrzegał nas, abyśmy, kiedy już przyjdzie wolność i dobrobyt nie zapomnieli o Bogu. Dobrobytu wielkiego nie ma, a niektórym Bóg nie  jest już potrzebny. Obawiam się, że to właśnie czerpiemy z Europy.

     Jaka jest Europa, którą tak niepochlebnie ocenił Ojciec Święty Franciszek? Pod względem praktyk religijnych kraje Europy możemy podzielić na trzy grupy.

Pierwsza obejmuje kraje, w których praktykuje regularnie co czwarta osoba. Należą do niej : Polska, Irlandia, Słowacja, Włochy i Portugalia.

Druga grupa, to kraje, gdzie praktykuje nie mniej niż 10% .  To Ukraina, Hiszpania, Wielka Brytania, Niemcy.

I wreszcie trzecia grupa, gdzie praktykujących jest mniej niż  10 %. To Francja, Rosja i kraje skandynawskie.

     Do tego, w Irlandii, Szwajcarii, Portugali, Niemczech i Hiszpanii, wśród praktykujących jest znacznie więcej ludzi starszych niż młodych. Ukraina jest jedynym krajem, gdzie młodzież częściej praktykuje niż ludzie starsi.

      Tyle jeśli chodzi o statystyki. A jak wygląda rzeczywistość w poszczególnych krajach Europy. Irlandia, w której jest tak wielu praktykujących, w tym roku zalegalizowała  tak zwane śluby homoseksualne. Hiszpania, rządom lewicy „zawdzięcza” nie tylko homo małżeństwa, ale również prawo do adoptowania przez takie pary dzieci oraz aborcję na życzenie. W Holandii, w związku z odejściem ludzi od Kościoła, w najbliższej dekadzie zamkniętych zostanie tysiąc świątyń – 400 katolickich i 600 protestanckich. W tym położonym w środku Europy kraju, w ubiegłym roku pozbawiono życia w wyniku eutanazji 4.188 osób. Połowa przypadków nie jest zgłaszana władzom. Szokujące są również statystyki w Belgii. Każdego dnia eutanazji poddawanych jest 5 osób. W 2013r. król Belgii podpisał ustawę zezwalającą na eutanazję nieuleczalnie chorych dzieci.  Francuzi również przyjęli ustawę zezwalającą na eutanazję, choć unikają tego słowa. Ustawa mówi o „ głębokim i trwałym uspokojeni pacjenta”. Cóż za hipokryzja. Dania jako pierwszy kraj na świecie zalegalizowała tzw. twardą pornografię. Z jej przykładem poszła Holandia i Szwecja. To tylko kilka przykładów rozprzestrzeniania się cywilizacji śmierci. Można wymienić jeszcze współczesne niewolnictwo, tj. handel ludźmi, zmuszanie do prostytucji, do niewolniczej pracy. Nie w Afryce, nie w Azji, tu, w Europie w XXI wieku.

      Dlaczego do tego doszło? Podważanie podstawowych zasad cywilizacji chrześcijańskich to długi proces, który trwał od lat. To była systematycznie podawana trucizna, która zatruwała serca ludzi, również wierzących. Powoli zamiera sumienie, chrześcijańska moralność,  nawet zdrowy rozsądek. Bo jak rozumieć postulaty genderowców, którzy uważają, że płeć jest warunkowana kulturowo? Cztero letnie, dziecko oglądając telewizję  pyta : Dlaczego ta pani ma brodę?  Zrozumie, kiedy do przedszkola trafią genderowi edukatorzy. Mam nadzieję, że na to nie pozwolimy.

     Wystarczy nie robić nic, aby zło zwyciężyło. Dlatego nie możemy być bierni. Wojna z Bogiem trwa ale jej ofiarą nie jest Bóg lecz człowiek. Jan Paweł II w swej książce „Pamięć i tożsamość” pisał : „Historia dobitnie dowiodła, że prowadzenie wojny z Bogiem w celu wyrzucenia go z serc ludzi, prowadzi ludzkość przerażoną i zabiedzoną, w stronę wyborów bez przyszłości”.

    Czy to oznacza, że nie ma przyszłości dla Europy, dla chrześcijańskiej Europy.  Zdecydowanie nie wolno nam popadać w taki pesymizm. Zło jest agresywne, ale Kościół jest Chrystusowy i bramy piekielne go nie przemogą.

     Od pewnego czasu nasz kontynent poszukuje korzeni europejskiej odrębności, zakorzenionej w chrześcijaństwie. Z pewnością przyczyniła się do tego  ekspansja terroryzmu oraz wrogość mniejszości muzułmańskich wobec kultury zachodnioeuropejskiej i chrześcijaństwa.  Kanclerz Niemiec Angela Merkel, podczas audiencji u Benedykta XVI zapewniała, że w traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej powinno znaleźć się odniesienie do chrześcijaństwa, ponieważ miało ono udział w kształtowaniu naszej historii. Nie doszło do tego ze względu na sprzeciw Francji, ale i tam nie brak refleksji. Były już prezydent Francji Nicolas Sarkozji powiedział, że błędem było to, że odwróciliśmy się plecami do naszej przeszłości i zaprzeczyliśmy w pewien sposób korzeniom, które są oczywiste. Zaznaczył przy tym, że nie podważa świeckości państwa, ale wystarczy przecież przyjechać do Francji, by zobaczyć łańcuch kościołów. Szkoda tylko, że coraz bardziej pustych. Z kolei David Cameron w przesłaniu wielkanocnym mówił, że Wielka Brytania przyjmuje, wita i uznaje wszystkie religie, ale wciąż jest krajem katolickim.

     Nawet jeśli przyjmiemy te deklaracje polityków z dużą ostrożnością, to jednak nie ulega wątpliwości, że nastąpił pewien przełom.

       Tyle politycy, a co ze społeczeństwem? W Rzymie, na placu Laterańskim demonstrowało 500 tys. osób z całych Włoch przeciwko wprowadzeniu w szkołach indoktrynacji gender. Na wskutek protestów organizacji katolickich przeciw aborcji w Barcelonie zamknięto prywatne kliniki ginekologiczne, w których przerywano ciąże nawet w ósmym miesiącu ciąży. Pamiętamy nasze protesty przeciwko wystawieniu „Golgoty picnik”. Kto wie o tym, że protestowali przeciwko temu bluźnierstwu również Francuzi? W 2011r. do Paryża przybył hiszpański reżyser tej obrazoburczej sztuki. Katolicy szybko się zorganizowali. Kiedy petycje nie odniosły skutku, wyszli na ulicę. Gdy dwa lata później socjaliści zaczęli forsować  ustawę o homo małżeństwach setki tysięcy ludzi we wszystkich dużych miastach wyszło na ulicę – w Paryżu ponad milion. Przegrali. Od 2013r. we Francji małżeństwo mogą zawrzeć osoby tej samej płci, ale Francja się budzi. Kto wie o tych protestach? Nasze media tego nie podają. Przeciwnie wmawia się nam, że to tylko Polska jest zaściankiem Europy, wyrwanym ze średniowiecza. Dlatego trzeba uświadamiać Polakom, że nie jesteśmy sami. Że Europa zaczyna dostrzegać zło jakie propagują ateistyczne, proaborcyjne i antyrodzinne rządy. Społeczeństwa Europy buntują się przeciwko laickiej okupacji.  To budzi nadzieję, ale czeka nas ogromna praca. Wojna z Chrześcijaństwem wciąż trwa. Europa ma szanse na odrodzenie. Potrzeba nam tylko wyrazistego katolicyzmu, który będzie stał na straży wiary, Bożego prawa, prawdy. Rozmywanie zasad wiary, dostosowywanie jej do wymagań współczesnego człowieka, ukształtowanego przez liberalizm nie prowadzi do niczego dobrego. Doświadczenie pokazuje, że kraje, które poszły tą drogą, wiarę stracili. Dziś tam świątynie zamienia się na biblioteki, hotele, lokale gastronomiczne.

      Schyłek cywilizacji europejskiej jest możliwy ale  niekonieczny. W krajach Europy pojawiają się wciąż ruchy dążące do odnowy Kościoła, do jego odrodzenia. Potrzebna jest również zmiana władzy. Ta władza, która ignoruje głos społeczeństwa, która nie reaguje na manifestacje tysięcy obywateli żądających poszanowania podstawowych wartości, ta władza która doprowadziła do tego, że w Europie żywiołowo rozwijają się wszelkie możliwe patologie, ta władza musi odejść!

     Robert Schuman, w marcu 1958r. w Parlamencie Europejskim wypowiedział słowa : „Wszystkie kraje europejskie są przeniknięte cywilizacja chrześcijańską. Ona jest duszą Europy i tę duszę trzeba Europie przywrócić”

      O tych ideałach mówił Ojciec Święty Franciszek w Parlamencie Europejskim, upominając, że Europa o nich zapomniała. Ojcowie Założyciele Zjednoczonej Europy, Robert Szuman, Konrad Adenauer i Alcide De Gaspari byli ludźmi wierzącymi, byli katolikami. I choć nie mieli zamiaru nikomu narzucać chrześcijaństwa, to żaden z nich nie przypuszczał, żeby Europa mogłaby się bez chrześcijaństwa obejść.

      Czy zatem dziś Europa jest jeszcze chrześcijańska? Czy pamięta o tych ideałach o których mówili ojcowie założyciele? Trudno nie zauważyć, że pewna grupa, z pewnością mniejszościowa, ale bardzo agresywna, próbuje narzucić wszystkim obywatelom naszego kontynentu swój światopogląd i własną wizję świata. Trudno tego nie zauważyć, a jednak wielu tego nie dostrzega. Dlatego potrzebne są konkretne działania mające na celu budzenie sumień uśpionych katolików, którzy do wiary się jeszcze przyznają ale żyją już według zasad, które niewiele mają wspólnego z Ewangelią lub też stoją w jawnej z nią sprzeczności. To jest właśnie zadanie dla Akcji Katolickiej. Mamy świadczyć własnym życiem, ale również nieść Ewangelię innym, nie obawiając się śmieszności, czy odrzucenia. Mamy nastawać w porę i nie w porę. Mamy przekonywać, że to nie Ewangelię i Boże prawo trzeba dostosować do współczesnego świata, ale to świat ma żyć zgodnie z Ewangelią. Nie jest prawdą, że Kościół przetrwa tylko wtedy, jeśli pójdzie z duchem czasu, godząc się na liberalizację zasad wiary. Doświadczenia krajów Europy zachodniej – Belgii, Holandii, Niemiec, Francji, pokazuje, że jest przeciwnie. Nikomu nie jest potrzebny taki kościół, który nie jest już Kościołem.

      Ten kongres jest dla nas okazją do podsumowania naszej dotychczasowej działalności. Trudno tej pracy nie docenić. Przez te dwadzieścia lat dokonaliśmy wiele, ale wciąż jeszcze za mało. Wyzwania są ogromne. To co działo się w Polskim Parlamencie przez ostatnie miesiące napawa przerażeniem – in vitro, zmiana płci. Dobrze, że to już koniec kadencji. Pozostaje nam prosić Boga, aby posłowie kolejnej kadencji naprawili wyrządzone zło. Potrzeba wiele modlitwy i wiele pracy. Należy jednoczyć siły w Kościele, współdziałać z innymi ruchami i organizacjami, aby działać skutecznie. Musimy domagać się poszanowania naszych praw, zdecydowanie bronić wiary. Trzeba przenikać wszystkie sfery naszego życia. Te cztery grupy tematyczne, które są przedmiotem naszych rozważań : rodzina, społeczeństwo, polityka i kultura wskażą na obszary dalszego zaangażowania. Jako świeccy, jesteśmy częścią Kościoła. Jesteśmy za niego odpowiedzialni na równi z kapłanami, choć nasza rola jest inna. Dziś, po 20 latach odrodzenia, nie pytamy już jak mamy działać. My już to wiemy. Wielu diecezjach i w poszczególnych parafiach to widać. Potrzeba jedynie nowej energii i nowego zapału, aby dobrze wypełniać zadania jakie stawia przed nami rzeczywistość.

      Ta rzeczywistość może przerażać ogromem zła ale nie może zniechęcać. Nigdy nie wolno nam powiedzieć, że nic nie da się zrobić i że nic od nas nie zależy. Od nas zależy bardzo wiele. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę i trzeba uświadamiać to innym. Pamiętajmy o tym zawsze niosąc światu Ewangelię nadziei.

Halina Szydełko